Boże Ciało w Chile

Boże Ciało w Chile

Zapraszamy do zapoznania się z wiadomościami nadesłanymi przez o. Janusza Furtaka, który obecnie przebywa na misjach w Santiago de Chile. Niebo (a) i ziemia… - Pozdrowienia z Chile, czyli relacja z uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa oraz informacje o obecnie panującej tam sytuacji. 

Najpierw Niebo: W dzień Bożego Ciała, po wielu perypetiach, udało się uzyskać pozwolenia, aby Jezus Eucharystyczny mógł „wyjść” na ulice osiedla, do parafii… Ludzie nie mogli uczestniczyć w procesji. U nas w Santiago, w centrum miasta, od 3 miesięcy oficjalnie nie wolno wychodzić, obowiązuje kwarantanna. Msze Święte tylko przez Internet. Samochodem Pan Jezus Eucharystyczny objechał całą parafię i zatrzymał się kolejno w czterech miejscach błogosławiąc mieszkańców, miejsca zamieszkania i pracy. Modliliśmy się krotko, jednak bez ołtarzy przy: domu straży pożarnej, jednym z warsztatów samochodowych, szpitalu i szkole. Na koniec udało się wyjechać windą na jeden z wyższych budynków na terenie parafii (25 pieter) i tam z wysokości zostało udzielone błogosławieństwo końcowe. Tam z Jezusem Eucharystycznym w ręku, na tle świeżo ośnieżonych wysokich And poczułem się bardziej jak w niebie. Deszcz oczyścił powietrze od smogu. Niebo a ziemia... tak się mówi, by podkreślić wielką różnicę miedzy porównywanymi rzeczami.

W Boże Ciało myślę, że poczuliśmy się wszyscy jako parafia, trochę jak w niebie, w bliskości Jezusa. Samochody się zatrzymywały, widząc Najświętszy Sakrament, inni trąbili i dawali znak by ich pobłogosławić, idąc kawałek pieszo, ludzie podbiegali i prosili o błogosławieństwo. Dla mnie były to wzruszające sceny. Nie było żadnej negatywnej postawy, najwyżej obojętna. Wzruszyłem się też, słysząc prośbę w modlitwie wiernych napisaną przez email, by jak najszybciej skończyła się epidemia oraz abyśmy mogli uczestniczyć we Mszy Świętej w kościele... Ta osoba nie prosiła o jedzenie, o pracę, o zdrowie, ale o Eucharystię...

Dzień Bożego Ciała to niebo, a teraz ziemia: Tego samego dnia padł kolejny rekord ponad 6,5 tys zakażonych wirusem w ciągu doby, w sumie 165 tys. Zmarłych w ciągu doby było 231 osób, w sumie zmarłych jest 3101 osób, większość zakażonych i zmarłych to mieszkańcy stolicy. W szpitalach brakuje miejsc już od dawna. Zaznaczę, że ludnościowo Chile jest ponad 2 razy mniejsze niż Polska, a prawie połowa ludności mieszka w stolicy to jest 9 mln. Dzień wcześniej minister zdrowia podał się do dymisji. Na ulicy, na chodnikach, placach coraz więcej namiotów, domków z kartonu, folii... coraz więcej ludzi żyje na ulicy wyrzuconych z mieszkań bo stracili pracę i nie są w stanie zapłacić czynszu... trudna, twarda rzeczywistość... Już trzy miesiące pozamykani w domach i nie widać końca, ciągle jest coraz gorzej...

Ufajmy ze Bóg w swoim Miłosierdziu będzie przemieniał i serca ludzi i całą ziemię w Niebo i da siłę przetrwać ten trudny czas.

W parafii udzielamy pomocy w postaci żywności, jako paczki żywnościowe. Raz na tydzień, w sobotę, woluntariusze gotują obiad dla kilkudziesięciu osób, każdego dnia przygotowują śniadanie dla ludzi z ulicy, zbieramy i rozdzielamy odzież, bo jest zima (mniej więcej jak w Polsce miesiąc listopad - pada deszcz, temperatura w nocy spada do 0 stopni).

Bóg Wam zapłać Drodzy Przyjaciele Misji Pijarskich za wspieranie modlitwą i materialnie.

O. Janusz SP

MK