bł. Bartłomiej Longo, były uczeń pijarski (1841-1926), Apostoł Różańca.

U progu października /5 października / Kościół wspomina "Kawalera Maryi", który wiele lat życia poświęcił szerzeniu modlitwy różańcowej. Pochodził z Latiano, niedaleko Brindisi, gdzie urodził się 10 lutego 1841 r. Jego ojciec był dobrze zarabiającym lekarzem, a także wykształconym i kulturalnym człowiekiem. Matka była bardzo pobożna i dbała o to, aby rodzina codziennie odmawiała wspólnie różaniec. Bartłomiej przejął od niej wielką miłość do Maryi. Jako mały chłopiec Bartłomiej był pełen życia i bystry. Uwielbiał muzykę. Grał na fortepianie i na flecie, był dyrygentem szkolnej orkiestry. Uczęszczał do szkoły pijarów. Był tak pełen energii, że z trudem udawało mu się wysiedzieć na lekcjach. Wykazywał duże zdolności literackie, zamiłowanie do fechtunku, muzyki, tańca i innych dziedzin.

Podczas studiów na uniwersytecie neapolitańskim uległ fascynacji prądami laickimi, odszedł od wiary i zaczął występować przeciw Kościołowi. Pochłonęły go praktyki spirytystyczne, a w kręgach satanistów został wyświęcony na "kapłana"! Miał wówczas przeżyć wizję szatana pod postacią św. Michała. Publicznie odcinał się od Kościoła, wyśmiewał się z księży, biskupów, obrzędów liturgicznych. Brał udział w antypapieskich demonstracjach. Ostre posty oraz potworne doświadczenia, przez jakie przeszedł w sekcie, nadwerężyły jego zdrowie. Był chory, niespokojny i pogrążony w depresji. Wydawało mu się, że czasem słyszy głos swojego zmarłego ojca wołający: "Wróć do Boga!". Rodzina Bartłomieja modliła się w jego intencji.

Z Neapolu wyjechał do Lecco, gdzie kształcił się pod okiem znakomitych profesorów. Do religii powrócił pod wpływem człowieka żarliwej wiary, profesora Wincentego Pepe, z którym się zaprzyjaźnił. Poznał także pewnego światłego dominikanina, który dopomógł mu przezwyciężyć trudności w wierze. W 1864 r., po uzyskaniu doktoratu z prawa, Bartłomiej powrócił w rodzinne strony, ale niebawem ks. Emanuel Ribera - redemptorysta, przepowiedział mu, że Bóg chce od niego wielkich rzeczy. Złożył więc ślub dozgonnej czystości, a kiedy hrabina Marianna de Fusco powierzyła mu opiekę nad synami i zarządzanie swoimi dobrami w Pompei, podjął dzieło katechizacji miejscowej ludności. Pewna zakonnica ofiarowała mu obraz Matki Bożej Królowej Różańca, który po odnowieniu umieścił w kościele parafialnym. Niebawem obraz zasłynął łaskami i zaczęli przybywać do niego pielgrzymi, toteż Bartłomiej przystąpił do wznoszenia dużej świątyni; to początek słynnego sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. Założył przy nim sierociniec oraz instytut opieki nad dziećmi więźniów; wydawał także czasopismo różańcowe.

Bartłomiej Longo w nowej świątyni zaszczepił modlitwę różańcową. Stworzył wiele modlitewników, nowenn, rozważań, form nabożeństwa. Mawiał o sobie, że "Bóg dał mu do jednej ręki różaniec, a do drugiej - pióro". W 1884 postało czasopismo "Różaniec i Nowe Pompeje". Dziś jego nakład przekracza 300 000 egzemplarzy.

Zmarł piątego października 1926 roku, mając 85 lat. W ostatnich słowach powierzył się Matce Bożej. Został beatyfikowany w 1980 roku. Papież Jan Paweł II nazwał go wzorem dla współczesnych świeckich katolików.